Szklarska Poręba, 9 marca 2015

 

 

Stanowisko Lokalnej Organizacji Turystycznej w Szklarskiej Porębie dotyczące głównych problemów rozbudowy infrastruktury sportów zimowych na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego ze szczególnym uwzględnieniem miasta Karpacz i Szklarska Poręba.

Po wysłuchaniu zapisu wideo z posiedzenia Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki w dniu 3 marca 2015 pragniemy przedstawić kilka istotnych problemów związanych z narciarstwem i rozwojem infrastruktury sportowej w Karkonoszach, które nie zostały poruszone oraz kilka uwag do tego, co zostało powiedziane podczas w/w posiedzenia.

I. Raport oceny oddziaływania na środowisko

Jednym z głównych problemów w rozwoju polskich ośrodków narciarskich są restrykcyjne i często niespójne przepisy, inne od tych, które są stosowane w pozostałych krajach członkowskich Unii Europejskiej. Doskonałym przykładem jest tu „raport oceny oddziaływania inwestycji na środowisko”, który obecnie w Polsce jest obowiązkowy dla każdej nowo budowanych tras czy wyciągów narciarskich. Jest to dokument, który w znakomitej większości blokuje i odsuwa w czasie wiele inwestycji. Zgodnie z prawem Raport podlega ocenie społecznej, co oznacza, że może go zaskarżyć niemal każdy zainteresowany podmiot. Zaskarżenie Raportu, nawet bezpodstawne, odsuwa procedurę o wiele miesięcy, a niektórych przypadkach nawet lat.

O ile można przyjąć za zasadne, że takie Raporty winne być przygotowywane dla inwestycji na terenach dziewiczych. Tak w naszej opinii nieporozumieniem jest wymaganie tego dokumentu przy inwestycjach na obszarach już zagospodarowanych narciarsko, zwłaszcza przy modernizacji już istniejącej infrastruktury np. wymiany starego wyciągu na nowoczesny (a tym samym bardziej przyjazny środowisku).

Tym bardziej, że prawo unijne, na które tak często powołują się zwolennicy obostrzeń środowiskowych, wcale nie wymaga, aby dla każdej tego typu inwestycji przygotowywany był Raport - który jest dokumentem kosztownym, ale przede wszystkim jego ocena jest uznaniowa i stwarza możliwości interpretacyjne, a tym samym umożliwia skuteczne blokowanie i odrzucanie treści przez zainteresowane strony np. organizacje ekologiczne.

Rozporządzenie Rady Ministrów z 9 listopada 2010r. wyszczególnia przedsięwzięcia, które wymagają wykonania raportu oceny oddziaływania na środowisko. W §3.1.pkt 49 wpisane zostały trasy narciarskie, wyciągi narciarskie oraz urządzenia im towarzyszące (np. system dośnieżania). Autorzy rozporządzenia odwołują się dyrektyw Parlamentu Europejskiego i Rady. Zgodnie z przepisami unijnymi infrastruktura narciarska (wyciągi, trasy itp.) są przedsięwzięciami mogącymi potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko. Jednak zdaniem Brukseli to wcale nie oznacza, że należy obowiązkowo przygotowywać Raport. W Dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/92/UE w art. 4 punkt 2 jasno jest napisane, że w odniesieniu do takich inwestycji jak budowa tras i wyciągów narciarskich wraz z infrastrukturą to „Państwa członkowskie ustalają czy przedsięwzięcie podlega ocenie”, czyli czy wymaga przygotowania Raportu. Dyrektywa daje możliwość państwom członkowskim ustalenia indywidualnych kryteriów i progów, kiedy taki Raport jest wymagany. Tymczasem w Polsce z góry ustalono, że każde tego typu przedsięwzięcie wymaga wykonania Raportu. Takich obostrzeń nie ma w żadnym innym kraju członkowskim UE.

Ministerstwo Środowiska rozpoczęło prace nad zmianą cytowanego rozporządzenia. Jak wynika z pisma z 30 grudnia 2014 Ministra Środowiska do Pana Ireneusza Rasia Przewodniczącego Sejmowej Komisji Sportu i Turystyki, wprowadzone mają być kryteria i progi dla inwestycji, które wymagać będą przygotowania raportu oceny oddziaływania na środowisko. Jednak przygotowane kryteria i progi zostały zaproponowane bez żadnych konsultacji, choćby z przedstawicielami stacji narciarskich.

Minister Środowiska proponuje, aby Raport wykonywać dla każdej kolei linowej o przepustowości co najmniej 400 osób/godzina. Takie kolejki linowe nie są nawet produkowane! Dla porównania zdolność przewozowa niemal zabytkowego 50-letniego wyciągu krzesełkowego na Kopę w Karpaczu wynosi 600 osób na godzinę!

Trudno nie odnieść wrażenia, że wprowadzanie takich progów to stwarzanie iluzji poprawy prawa. Twórcy tych zapisów będą mogli wskazywać, że zgodnie z przepisami nie każda inwestycja wymaga wykonania Raportu, gdy tymczasem progi są tak zaniżone, że de facto każde nowe przedsięwzięcie będzie wymagać wykonania Raportu.

To samo dotyczy kryterium długości tras narciarskich, dla którego MŚ zaproponowało 1000 m, gdzie tymczasem 2/3 tras narciarskich w Polsce ma długość powyżej 1000 m. Krótsze stoki są na łąkach w terenach miejskich, już zurbanizowanych. Zatem MŚ proponuje, aby raport nie był wykonywany dla stoków narciarskich położonych na płaskich łąkach.

Z punktu widzenia miast, których istniejące ośrodki narciarskie położone są na terenach Natura 2000 oraz Parków Narodowych, blokujący rozwój jest też zapis wprowadzający obowiązek wykonania Raportu dla każdej inwestycji na tych terenach (bez względu czy przekracza ustanowione progi). Powtórzymy zatem, że o ile gotowi jesteśmy zgodzić się z tym, że Raport winien być wykonany dla inwestycji prowadzonych na terenach wcześniej nie zagospodarowanych, tak w przypadku wymiany istniejących urządzeń na nowe (a tym samym bardziej przyjaznych środowisku) taki Raport nie powinien być wykonywany.

Niebezpieczna jest też propozycja zapisu mówiąca o obowiązku wykonania Raportu każdorazowo, gdy prowadzona jest procedura wylesienia. W praktyce oznaczać to będzie, że 99% procent inwestycji będzie musiała przejść tę procedurę bez względu na przepustowość instalacji narciarskich jak i długość trasy narciarskiej. Raport będzie też wymagany nawet w sytuacji, gdy nie ma drzew na terenie, gdzie prowadzona będzie inwestycja (zgodnie z ustawą o ochronie gruntów rolnych i leśnych obowiązują zapisy w ewidencji gruntów). Zmianę sposobu użytkowania gruntów można przeprowadzić tylko procedurą uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego po uzyskaniu zgody ministra na zmianę gruntu z leśnego na nieleśny. Dla planu przestrzennego obowiązkowe jest wykonanie oceny oddziaływania na środowisko – w przypadku terenów chronionych o dużym stopniu szczegółowości.

Minister Środowiska ustalając progi i kryteria powołuje się na przepisy wspólnotowe, które jego zdaniem wymagać merytorycznej akceptacji Komisji Europejskiej. Tymczasem jak wynika z dyrektywy 2011/92/UE (Art. 2 pkt. 4C) państwa członkowskie tylko informują Komisję o przyczynach uzasadniających wyłączenie określonego przedsięwzięcia z obowiązku wykonania Raportu. Przepis ten nie odnosi się jednak do kryteriów i progów, lecz do indywidualnych decyzji dotyczących zwolnień z wykonywania Raportu.

Państwa członkowskie w przypadku ustalania progów i kryteriów mają całkowitą swobodę, co widać w przepisach innych krajów UE. Minister Środowiska twierdzi w piśmie z 30 grudnia 2014, że przy ustalaniu progów i kryteriów brano pod uwagę przepisy obowiązujące w innych krajach, nie podał jednak żadnego z przykładów kryteriów i progów stosowanych w Czechach, Słowacji, Austrii, Włoszech czy Niemczech.

II. Problemy z eksploatacją stacji narciarskiej położonej na terenach chronionych

Istniejące na terenach chronionych obszary narciarskie mają poważne problemy z eksploatacją i modernizacją wynikającą ze specyficznych i niedoprecyzowanych przepisów Ustawy o Ochronie Przyrody. Na skutek wielokrotnie zmienianych przepisów tej ustawy istniejące od dziesiątków lat stacje narciarskie nie mogą być racjonalnie modernizowane i eksploatowane. W naszym przypadku dotyczy do stacji narciarskiej SkiArena Szrenica.

Tereny pod nartostradami i wyciągami na podstawie Ustawy o Ochronie Gruntów Rolnych i Leśnych musiały być wyłączone z produkcji leśnej (tzw. odlesienie) i zgodnie z ustawą zapłacona należność, opłata za przedwczesny wyrąb oraz 10 rat rocznych w wysokości równej należności – są to kwoty idące w setki tysięcy za każdy ha. Ponadto użytkownik musi zapłacić następne poważne kwoty za dzierżawę.

Choć teren został przeznaczony do użytkowania narciarskiego (np. nartostrada), ale nie można go prawidłowo użytkować bez zgody Ministra Środowiska, ponieważ zgodnie z przepisami ustawy o ochronie przyrody (art. 15) na terenie parku narodowego zabrania się praktycznie wszystkiego. Odstępstwo od tego zakazu wydaje wyłącznie Minister po zasięgnięciu opinii dyrektora parku i narzuca działania kompensacyjne.

Obrazowo wygląda to tak, że po zapłaceniu w niektórych przypadkach liczonych w milionach złotych kwot za wylesienie, i po zawarciu umowy dzierżawy (także płatnej), aby normalnie eksploatować teren narciarski (usuwać kamienie, równać rowy erozyjne, zakopać kable energetyczne – nawet te które układane są na nowo po kradzieży przez złodziei), potrzebna jest zgoda ministra i trzeba wykonać kompensaty, czyli ponownie zapłacić.

III. Gwarancja śniegu

Jednym z najważniejszych kryteriów przy wyborze stacji narciarskiej jest tzw. gwarancja śniegu. Narciarz udający się na wypoczynek chce mieć pewność, że w miejscowości, do której przyjedzie będzie mieć gdzie jeździć na nartach. Polskie ośrodki narciarskie przegrywają konkurencję z czeskimi nie tylko z powodu innych warunków klimatycznych, ale przede wszystkim innych warunków w jakich przyszło szykować trasy narciarskie.

W czeskich ośrodkach narciarskich na zdecydowanej większości tras wystarczy nawet 30 cm śniegu, aby można było bezpiecznie uprawiać ten sport. Tymczasem po polskiej stronie tego śniegu potrzeba co najmniej metr. Dotyczy to wszystkich nartostrad położonych na terenie Parku Narodowego. Wynika to z braku możliwości mechanicznego wyrównania nartostrad. Czeskie trasy narciarskie są wyrównane, a korzenie i głazy usunięte. Na Polskich nartostradach można organizować motorowe rajdy Enduro.

Nawet jeżeli ostatecznie zostaje wydana zgoda na częściowe usuwanie skał to jest to zgoda tylko na prace wykonywane siłą ludzkich mięśni (?!), pomimo tego że prace związane z wyrębem na terenie parku wykonywane są maszynami, nie wspominając, że po czeskiej stronie (także na terenie parku) trasy równane są ciężkim sprzętem budowlanym.

W efekcie, aby naśnieżyć takiej samej długości trasę narciarską, w Czechach wystarczy tylko kilka mroźnych dni, gdzie tymczasem w Polsce czas liczony jest w tygodniach. Tym samym do naśnieżenia polskich nartostrad potrzeba wielokrotnie więcej energii elektrycznej i wody niż po czeskiej stronie gór. Osobnym problemem jest długie zaleganie tej grubej warstwy śniegu na długo po zakończonym sezonie narciarskim. Pytaniem retorycznym jest, gdzie w tej sytuacji bardziej dba się o ochronę przyrody? W Czechach czy w Polsce?

Rozwiązaniem tego problemy jest zmiana zapisów art. 15 Ustawy o Ochronie Przyrody w ustępie 2, który spod zakazów wyłącza niektóre zadania poprzez dopisanie punktu mówiącego o zadaniach związanych z eksploatacją tras narciarskich, aby nie dochodziło do takich absurdów, że Minister Środowiska musi wydawać zgodę na koszenie trawy na nartostradzie.

IV. Podatek od budowli

Polskie przepisy podatkowe nie zachęcają do budowania nowoczesnych, a tym samym droższych, wyciągów narciarskich i kolei linowych. Wynika to z interpretacji prawa podatkowego, które za budowlę uznaje całą instalację (włącznie z krzesełkami, elektroniką, silnikiem itp.). W przypadku elektrowni wiatrowych budowlą jest wyłącznie fundament z wieżą bez najdroższej turbiny z generatorem. Natomiast w przypadku instalacji narciarskich – całe urządzenie (dotyczy to też innych urządzeń rekreacyjnych). Jest to o tyle istotne, że od wartości księgowej liczony jest podatek od nieruchomości w wysokości 2% od wartości początkowej przez cały okres użytkowania. Nie ma więc znaczenia spadek wartości i odliczana amortyzacja.

Te przepisy w żaden sposób nie zachęcają do budowania nowoczesnych urządzeń. Wręcz przeciwnie, zachęcają do sprowadzania do Polski, wysłużonych wyciągów z Alp. Konsekwencją jest niechęć do inwestowania nawet na małych stokach. Niektóre wyciągi narciarskie liczą sobie już po kilkadziesiąt lat.

V. Podsumowanie

Przedstawione powyżej problemy to główne przyczyny braku rozwoju infrastruktury narciarskiej na terenie Karkonoszy. Zwrócić tu należy uwagę, że od wielu miesięcy działa zespół sejmowy ds. likwidacji barier w rozwoju narciarstwa, który zajmuje się rozwiązaniem niektórych przepisów ogólnopolskich. Jednak, co chcemy szczególnie podkreślić, zdefiniowane przez zespół bariery prawne, mają charakter ogólny dla całego kraju (np. kwestia podatku od nieruchomości). Nie rozwiążą jednak problemów w Karkonoszach, które są objęte nie tylko ochroną obszarów Natura 2000, lecz także szczególnymi przepisami dla terenów położonych na obszarach Parków Narodowych. W żadnym innym regionie Polski (poza Tatrami) nie ma takich obostrzeń i problemów.

Odnosząc się do dyskusji podczas posiedzenia Komisja Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki w dniu 3 marca 2015, pragniemy zwrócić uwagę, na pewną praktykę stosowaną od lat. Kierownictwo Karkonoskiego Parku Narodowego publicznie stwierdza, że wydawane są zgody na inwestycje proponowane przez operatorów narciarskich. Jednak należy tę informację uzupełnić o czas, w jakim to trwa. Negocjacje dotyczące budowy nowego wyciągu w masywie Szrenicy trwały kilkanaście lat! Składane wnioski przez inwestorów są wcześniej omawiane podczas spotkań z kierownictwem parku. Pisemne wnioski są więc już właściwie uzgodnione w trakcie ustnych negocjacji, podczas których kierownictwo parku narodowego wskazuje zakres prac, na który gotowe jest wyrazić zgodę, a na które na pewno się nie zgodzi. Nie oznacza to więc, że inwestorzy nie chcą wykonać większego zakresu prac. Wręcz przeciwnie. Jednak w składanych wnioskach nie jest to ujmowane, wiedząc, że inny zakres prac zostanie odrzucony, a tym samym stracony zostanie bezcenny czas poświęcony na pisemne procedury. W tym kontekście stwierdzenie, że inwestor dostał zgody na wszystko co chciał, wydaje się nadużyciem.

Trudno też zgodzić się z argumentem, że Karkonosze odwiedza w ciągu roku 2 mln turystów, w tym 80 procent w sezonie letnim. Park Narodowy nie dysponuje bowiem wiarygodnymi danymi dotyczącymi odwiedzających zimą narciarzy, których z pewnością byłoby więcej, gdyby infrastruktura była lepsza.

Na koniec pragniemy odnieść się do argumentu wysuwanego podczas wystąpienia Głównego Konserwatora Przyrody, który przekonywał, że po czeskiej stronie park narodowy jest większy (co ma świadczyć o innych możliwościach inwestowania). Argument ten przez środowiska ekologiczne wysuwany jest od lat. Trudno się nie zgodzić z tym, że polska część Karkonoszy jest mniejsza. Jednak licząc ilość obszarów narciarskich należy posługiwać się proporcjami. Otóż w przeliczeniu na 1 km2 gór, w Polsce jest co najmniej trzykrotnie mniej obszarów narciarskich niż po czeskiej stronie Karkonoszy.

Stowarzyszenie Lokalna Organizacja Turystyczna w Szklarskiej Porębie zrzesza przedsiębiorców związanych z branżą turystyczną. Nie zależy nam na tym, aby wyciągami narciarskimi zabudować każdy fragment gór. Nie zależy nam też na tym, aby zdegradować przyrodę Karkonoskiego Parku Narodowego. Znamy bowiem potrzeby naszych klientów odwiedzających Karkonosze zarówno w sezonie letnim jak i zimowym.

Przed laty zgodziliśmy się z argumentami przyrodników, aby wycofać się z inwestycji narciarskich w obszarze Łabskiego Szczytu (na co inwestor miał notarialną zgodę, ale inwestycje blokowało kierownictwo Parku Narodowego oraz organizacje ekologiczne), w zamian za możliwość sensownego zagospodarowania terenów już wykorzystywanych narciarsko, jakim jest obszar góry Szrenica. Jednak czas pokazuje inną praktykę.

Polskie miejscowości z każdym rokiem przegrywają konkurencję już nie tylko z krajami alpejskimi, ale także ośrodkami w sąsiednich Czechach, gdzie turystykę, a także dostęp do sportu i rekreacji (jako zdrowego sposobu spędzania czasu) traktuje się jako poważne źródło PKB. Tu również leży odpowiedź na pytanie, dlaczego proporcjonalnie więcej Czechów jeździ i biega na nartach. Tak długo, jak nie zostaną zmienione przepisy i rozwiązane problemy zdefiniowane w powyższym stanowisku, a także przez sejmowy zespół ds. likwidacji barier w rozwoju narciarstwa, tak długo będziemy przegrywać z ośrodkami narciarskimi w Czechach, nie tylko na rynku krajowym walcząc o narciarzy z Polski, ale także na rynku zagranicznym zwłaszcza Niemieckim i Holenderskim.